Diese Präsentation wurde erfolgreich gemeldet.
Wir verwenden Ihre LinkedIn Profilangaben und Informationen zu Ihren Aktivitäten, um Anzeigen zu personalisieren und Ihnen relevantere Inhalte anzuzeigen. Sie können Ihre Anzeigeneinstellungen jederzeit ändern.
Urszula Podurgiel                                    Czyje to                                 podwórko?                   ...
o                tw             ic            n            st          ze      uc      e      n     w ty kA               ...
Układanie kostki brukowej według wskazówek panaZbyszkawspólnoty. Z programu Działaj Lokalnieudaje się pozyskać pięć z szes...
Nächste SlideShare
Wird geladen in …5
×

Urszula Podurgiel - Czyje to podwórko, czyli mazurskie wyboje po swoje

Autoportret 2 [37] 2012, "Partycypacje i partycypacje"

  • Als Erste(r) kommentieren

Urszula Podurgiel - Czyje to podwórko, czyli mazurskie wyboje po swoje

  1. 1. Urszula Podurgiel Czyje to podwórko? Czyli mazurskie wyboje po swoje E łk, około sześćdziesięciotysięczne teli na ich otoczenie. Grupa mieszkańców, wcześniej zaaranżowanej przestrzeni. Całe miasto w północno-wschodniej Pol- kamienica w centrum miasta i przebudowa przedsięwzięcie zostało zainicjowane i zre- sce, na Mazurach, i mała inicjatywa podwórka. Prace rozpoczęły się warsztatami alizowane przez członków grupy sąsiedzkiej, sąsiedzka, która od kilku miesięcy dotyczącymi małej architektury, w których którym po połączeniu własnych kompetencji, wzbudza duże emocje w lokalnej społeczności wzięło udział kilku mieszkańców, a zakoń- umiejętności i determinacji udało się wpro- i tak zwanym środowisku, dla którego ma czyły się, po uzyskaniu wszystkich potrzeb- wadzić małą, ale znaczącą zmianę. Zmianę znaczenie każdy przejaw wpływania obywa- nych zezwoleń, wspólną pracą nad zmianą namacalną, której owocem jest nowy wygląd podwórka. Zmianę mentalną wywołaną do- świadczeniem „wpływu”. Zmianę w relacjach sąsiedzkich dzięki wspólnemu działaniu. Niewielkie podwórko kamienicy, otoczone z każdej strony murem, znajduje się przy jednej z głównych ełckich ulic. Odcięte jest jednak od niej bramą z tunelem wjaz- dowym. Do października jedną trzecią powierzchni podwórka stanowiły parkingi, pozostałą zaś część coś, co mieszkańcy nazy- wali zieleńcem, a co w rzeczywistości było niczym innym, jak kawałkiem zielonkawe- go klepiska i doskonałym wybiegiem dla okolicznego psiego towarzystwa. Kamieni- ca, do której przylega podwórko, pochodzifot.: archiwum autorki Planowanie procesu pod kierunkiem wolontariusza – architekta, praca z roboczym modelem podwórka
  2. 2. o tw ic n st ze uc e n w ty kA z początku XX wieku. Odnowiona od frontu, Społeczność kamienicy formalnie dzieli się da się z tym zrobić? Na spotkanie przychodzi wewnątrz kryje wiele problemów charaktery- na właścicieli mieszkań i najemców lokali około dziesięcioro mieszkańców. Małe pyta- stycznych dla starego budynku. Nieocieplone komunalnych. Pierwsi decydują o wszystkim, nie w małej architekturze – podwórko? Na ściany, odpadający z komina tynk, odrapana drudzy nawet nie są informowani o podejmo- zieleńcu udaje się jeszcze ustawić stół z ma- jedna z dwóch klatek, niedrożne odpływy wanych decyzjach. Nieformalnie – sąsiedzi. kietą, flipchart. Jest otwartość na dyskusję wody, które powodują już tradycyjne podta- Niektórzy zamieszkujący kamienicę od trzy- prowadzoną przez kolegę, niemieszkańca, pianie garażu przynależącego do banku oraz dziestu, inni od dwóch lat. Niektórzy znają wolontariusza architekta, który czuwa nad piwnic. się od dekad, inni, przemykając po pracy do wszelkimi utajonymi w ziemi rurami i innymi domu, nie do końca rozpoznają się nawzajem. ograniczeniami technicznymi. Omawiamy Dwie klatki, kilkanaście mieszkań, z których Sąsiedzi, choć zróżnicowani pod względem rolę podwórka, to, do czego służy, dyskutu- prawie połowa należy do gminy miejskiej, wykształcenia czy liczby dzieci, to wciąż jemy o tym, jak chcemy, żeby wyglądało, co i duży bank z ponad dwudziestoma pro- jednak typowi przedstawiciele małego miasta możemy w nim zmienić. Przechodzimy burz- centami udziałów w własności. Podwórko, zasiedlanego sukcesywnie przez przybyszów liwie od parkingów do krzewów na zieleńcu. które jest własnością niewielkiej, niedawno z okolicznych wsi lub takich, których po pro- Makieta okazuje się doskonałym narzędziem powstałej wspólnoty mieszkaniowej, od kilku stu przywiał tu los. pracy – na miniaturowym, zaprezentowanym lat stanowiło żelazny temat wspólnotowych w odpowiedniej skali podwórku przestawiamy zebrań. Zieleniec nie nadawał się do użytko- Dotychczasowe życie obok siebie wystarczyło, własne auta, śmietnik, płotek, którego nie ma. wania przez mieszkańców, miejsc parkingo- żeby w maju na zieleńcu udało się zorganizo- Dwa dni warsztatów wieńczy decyzja o wydłu- wych brakowało, ale pieniędzy z funduszu wać wspólne grillowanie. Nie mamy pienię- żeniu o kilka metrów miejsc parkingowych, remontowego było za mało nawet na to, co dzy, ale chcemy, żeby to, co nas otacza, miało zasianiu nowej trawy na pozostałej części zie- wydawało się koniecznością, jak wymiana większą wartość, bo przeszkadza nam brzydkie leńca, postawieniu na nim altanki, sznura na starej kanalizacji czy remont dachu. podwórko i wybieg dla psów. Może jednak coś bieliznę, drabinki, która może być trzepakiem, przestawieniu śmietnika w inne miejsce. Na koniec podział zadań według planu i ustalenie harmonogramu. Myślimy prostymi kategoriami poprawy przestrzeni, w której mieszkamy. Nie jest to jednak tak oczywiste na poziomie formalno- prawnym, chociaż w tym wypadku nie jest też, jak się okazuje, zbyt złożone. Właścicielem podwórka jest wspólnota mieszkaniowa, więc wystarczy podjęcie uchwały. Nikt nie dyskutu- je z inicjatywą sąsiedzką i z tym, że część z nas chce samodzielnie coś zmienić, szczególnie, że nikt nie oczekuje od wspólnoty nakładów finansowych. Elementem planu jest pozyska- nie środków zewnętrznych. Zmiany wymagają zgłoszenia w starostwie powiatowym, jako że utwardzenie podwórka i wyłożenie go kostką brukową to prace budowlane. Wolontariusz architekt przygotowuje projekt, który okazuje się wzmocnieniem naszej quasi-profesjonalno- ści w negocjacjach z samorządem i zarządem Wcielanie pomysłu w życie – przebudowa podwórka w toku
  3. 3. Układanie kostki brukowej według wskazówek panaZbyszkawspólnoty. Z programu Działaj Lokalnieudaje się pozyskać pięć z szesnastu tysięcyzłotych, które są potrzebne do przeprowadze-nia pierwszego etapu prac podwórkowych,czyli do wydłużenia podwórka. Przy okazjipodejmujemy decyzję o wymianie części sta-rych płytek na nową kostkę, żeby po prostubyło ładnie.Pięć tysięcy dotacji, choć to zaledwie jednatrzecia potrzebnych funduszy, należy wy-korzystać do końca listopada bądź zwrócić. Praca bardzo ciężka. Sto dwadzieścia metrów martwi. Wiemy, jakie mamy zasoby, ktoSpokojnie, z optymizmem decydujemy się na kwadratowych kostki, kilka ton, ciągłe mie- ma alternator, kto umie napisać pismo dopracę jeszcze przed zimą. Każdy COŚ potrafi, szanie podsypki, skupienie przy poziomowa- urzędu, kto umie zrobić obudowę na rynnę.chociaż tak naprawdę jedynym w pełni pro- niu i układaniu, do tego listopad – chłodno. Potrafimy w prosty sposób poprosić siebiefesjonalnym narzędziem jest projekt przebu- Niejedna niespodzianka i utrudnienia, brak o pomoc. Zagadujemy, mijając się na klatce,dowy podwórka. Wypisujemy więc to, czego prądu, ciemno, niesłowność dostawców. Pod dyskutujemy o planach, o tym, co trzebapotrzebujemy, co mamy, a co musimy zdobyć. koniec listopada zakończenie pierwszego zrobić. Nie ma znaczenia, czy właściciel, czySprzęt z Centrum Integracji Społecznej, etapu – jest wydłużony parking. Przesta- mieszkaniec komunalny. Dziś właścicielekoparka od jednego z mieszkańców, przed- wiamy śmietnik, uzgadniamy, gdzie kto informują tych drugich o podjętych uchwa-siębiorcy, a w noclegowni dla bezdomnych parkuje, a poza tym po prostu cieszymy się. łach, pytają o zdanie. Proponują zaproszenieznajdujemy specjalistę od układania kostki Wielka sprawa, zmieniliśmy wygląd naszego ich na zebrania, co nie przechodzi jednakbrukowej – pana Zbyszka. Choć zdecydowanie podwórka. przez ocenę formalnoprawną w urzędziebrakuje nam w tej materii doświadczenia, miasta, prawnego właściciela. Rozmawiamypodejmujemy logistyczne wyzwanie zmiesz- Został drugi etap, czyli zagospodarowanie o tym, jak rozwiązywać bieżące problemy,czenia na tak małej przestrzeni podwórka zieleńca. Przed nami wyrównanie i nawie- jak poradzić sobie z uciążliwym sąsiadem,kilku ton materiałów i podzielenia pracy na zienie ziemi, zasianie i zasadzenie zieleni, jak przegonić palącą w zakamarkach mło-etapy. Jakoś dajemy radę z dokumentacją, postawienie altanki i innych elementów dzież. Gotowość i otwartość. Jesteśmy dlaznajdujemy czas w tak zwanym międzyczasie małej architektury. Nikt się nie martwi, siebie. Miejsce jest dla nas. Miejsce i ludzie,i w Święto Niepodległości grupą ponad dziesię- wszyscy są przekonani, że po prostu to zro- stanowiący spójność, harmonię. Mamyciu osób wychodzimy na podwórko. Po chwili bimy, że właściwie najtrudniejsze za nami. poczucie, że chcemy tu być, bo działaniepojawiają się inni mieszkańcy zmotywowani Przed nami wiosna i nowe wyzwania. i praca nad przebudową podwórka wzbudziłydobrym przykładem pozostałych. Przez na- w nas poczucie przynależności do wspólnoty,stępnych kilka tygodni pracujemy z projektem Zmiana. Ciągle stara kamienica z wielki- niepojawiające się nawet w pięknie urządzo-w ręku, powoli, sukcesywnie, spędzając na mi kosztami planowanych remontów, ale nej przestrzeni, której z różnych przyczynnaszym placu budowy czasami całe soboty częściowo odnowione podwórko. Nasze po prostu się nie lubi. Prosta i genialnai dni wolne. Wybieramy humus, uczymy się podwórko, na którym pełnimy straż oby- satysfakcja z planowania przestrzeni. Cha-obsługiwać zagęszczarkę, pod okiem pana watelską, przeganiając dziko parkujących łupniczy fakultet z małej architektury naZbyszka układamy i poziomujemy kostkę. kierowców, nasze plany na wiosenno-let- własne potrzeby, przy wsparciu specjalisty,Zwyczajnie pracujemy. Nikt nie rezygnuje, nie spotkania, nasza przestrzeń, w której który radzi, lecz niczego nie narzuca. Zmie-nikt nie narzeka, wręcz przeciwnie – ciągle mieszkamy. Po prostu miło. Sąsiedzi, Kazik, niliśmy przekonanie, że pewne rzeczy są dlażartujemy, rozładowując napięcie wywołane Józek, Iwona… nie „ten spod czwórki” czy wybranych, a zaangażowanie zaowocowałotrudną pracą. Pojawiają się ciepły chleb, kawa, „ta spod jedynki”. Znamy się. Wiemy, gdzie realną zmianą, na którą wspólnota przezherbata, pączki. Prosta życzliwość i troska. pracujemy, wiemy, ile mamy dzieci, co nas kolejne lata nie miałaby pieniędzy. autoportret 2 [37] 2012 | 59

×