Diese Präsentation wurde erfolgreich gemeldet.
Wir verwenden Ihre LinkedIn Profilangaben und Informationen zu Ihren Aktivitäten, um Anzeigen zu personalisieren und Ihnen relevantere Inhalte anzuzeigen. Sie können Ihre Anzeigeneinstellungen jederzeit ändern.

Historja

308 Aufrufe

Veröffentlicht am

:)

  • Als Erste(r) kommentieren

  • Gehören Sie zu den Ersten, denen das gefällt!

Historja

  1. 1. Kroniki Nicole Hej! Nazywam się Nicole. Mam 27 lat. Jestem samotną kobietą, dpunką, pijaczką. Może z twarzy tego nie widad, ale tak w rzeczywistości jest. Ostatnio mąż wyszedł z Lambertem na łowy. Nie wracali… zaczynałam się niepokoid.. w koocu zebrałam coś w sobie, chwyciłam mojego wiernego Desert Eagla i wyszłam z miasta. Męża znalazłam w tej zardzewiałej, brudnej wannie przed Megatoną. Miał obcięte palce i wydłubane oczy… Pochowałam go niedaleko. Lamberta nie znalazłam. Czemu do cholery ten skurwiel Sztokholm nic nie zareagował?! Ponod kurwa strzeże tego miejsca, a nic nawet nie zrobił?! Coś mi tu śmierdzi… To wydarzenie odmieniło moje życie. Teraz jestem zwykłą alkoholiczką i dpunką… życie dla mnie straciło sens. Już nie chodzę do Kościoła Wiecznego Atomu, już nie rozmawiam z przyjaciółmi… Muszę sama chodzid i znajdowad rzeczy niezbędne do przetrwania… domu nie mam… właściwie to nigdy nie mieliśmy, ale kiedy mąż jeszcze był to jakoś dawaliśmy sobie radę… przy jego boku czułam się jakoś raźniej, nie bałam się niebezpieczeostw… teraz jest inaczej… naboi mam jak na lekarstwo… za to mam dośd znaczną kolekcję broni, ale na chuj mi one, skoro mam minimalną ilośd amunicji? Mąż miał kiedyś karawanę handlową z broniami. Zarabialiśmy krocie na nich… ale ja jako dpunka nie potrafię prowadzid interesu… teraz mam zaledwie kilka kapsli na krzyż.. Zabrakło mi żywności, więc musiałam się wybrad na wyprawę w jej poszukiwaniu. I to o tym opowiada ta historia.
  2. 2. Przypięłam do pasa taśmę z 6 granatami i 1 flarą. Do kabury Gold Desert Eagle, a na plecy jednostrzałowy AK-101 z lunetą po mężu. Wzięłam też maczetę. Stojąc przy bramach dolinnego świata pomyślałam: „lepiej żeby wszystkie wspomnienia znikły…”. Pamiętam jak rozmawiałam z tym nowym co się wprowadził do miasta. Z tym co miał ten zupełnie nie pasujący do Pustkowi garnitur. Pytał czy nie mogłabym wysadzid tego miejsca. Wtedy jeszcze mój mąż żył… pomyślałam po prostu że to jakiś przypierdol i odeszłam. Teraz to ma jakiś sens. Zniszczyd wspomnienia… Ale pamiętam że dał mi detonator… udało mu się mnie namówid za 2 razem.. To chyba nadal leży i kurzy się w schowku. Teraz tylko trzeba to podłożyd. Poszłam do bomby. Przez chwilę myślałam: „Czy aby na pewno tego chcę? To będzie nieodwracalne…” Ale już po chwili: „Jebad to, wszystko jedno…” Niestety, jestem za słaba w te zabawy. To efekty tego że tyle chlałam i dpałam.. łapy mi się trzęsą, wolę nie uzbrajad, bo jeszcze coś przekręcę...
  3. 3. Poszłam do Burke’a znowu powiedzied mu że dupa z tego będzie. Ale ku mojemu zdziwieniu on odrzekł że nie ma problemu. Dał mi też kartkę że od niejakiego Leo Stahla można kupid dragi na koncentrację. Dobra… co mi szkodzi. No więc poszłam, był w Mosiężnej Latarni, stał oparty o ścianę. Powiedziałam mu że potrzebuję dragów, więc zaproponował mi Mentaty po zajebistej cenie 33 kapsli za opakowanie… jako iż miałam przy sobie ich 47 to kupiłam jedno opakowanie. Poszłam do baru tam nie zważając na nic połknęłam naraz wszystko i popiłam Nuca-Colą. Świat nagle zawirował mi przed oczami. Ale jako prawdziwie wytrwała już w nałogu nie zemdlałam. Poszłam chwiejnymi krokami do bomby nie zważając na wścibskie spojrzenia mieszkaoców. Próbowałam podłożyd, ale nic z tego nie wychodziło, nadal jestem za słaba w tych rzeczach.
  4. 4. Ech, kasy nie mam na kolejne opakowanie, więc muszę się wybrad w poszukiwaniu jej. Tyle lat w tym mieście, tyle kroków w nim pokonanych… dobrze, żegnajcie, byd może na zawsze…
  5. 5. Wyszłam. Ostatnie spojrzenie na bramę… Westchnęłam. Byd może także ostatni raz.
  6. 6. Liczy się pierwszy krok… nagle zrobiło mi się bardzo słabo i runęłam na glebę. Gdy się obudziłam była już 11 w nocy. Głowa mnie tak bolała, że myślałam że zaraz wybuchnie. Jednak tak się niestety nie stało. Przez chwilę leżałam na zimnej, radioaktywnej ziemi i łapałam się za głowę. Potem jakby wytrzeźwiałam i ból ustał. Pomyślałam że może dostałam jakimś pociskiem, więc w trybie natychmiastowym wyjęłam karabin. Jednak nikogo poza robotem nie było. Nie miałam też żadnych ran na ciele. Stałam tu zupełnie sama. Opuściłam broo. Znowu zrobiło mi się słabo i zemdlałam. Po obudzeniu zauważyłam że stoi koło mnie grupka mieszkaoców, którzy dziwnie się na mnie patrzyli. Spojrzałam na godzinę – była 6: 13. Wyszłam na idiotkę. Na jeszcze większą dpunkę. Niech no ja dorwę tylko tego sukinsyna Leo… Weszłam do miasta. Przeszłam obok bomby i poszłam znaleźd tego sukinkota.
  7. 7. Ludzie nadal się na mnie patrzyli jak na wariatkę. Wyszłam na kompletną debilkę… na schodach prowadzących na górę odpychałam rękami ludzi. W koocu doszłam do Oczyszczalni Wody. Intuicja mnie nie myliła. Siedział przy biurku nad czymś rozmyślając i popijał kawę. Chwyciłam maczetę i szarpnęłam go za koszulę. Przestraszył się i uderzył mnie z pięści. Potem próbował uciec. Byłam jednak szybsza, złapałam go przy wejściu. Unosząc go jedną ręką za koszulę zauważyłam kątem oka dziadka który się zbliża do mnie. Rzuciłam maczetę na podłogę i nadal trzymając tego frajera błyskawicznie chwyciłam jedną ręką do kabury i wyciągnęłam Desert Eagla. Wycelowałam dziadkowi w pierś i krzyknęłam żeby się odpierdolił od naszych spraw. Uciekł szybciej niż przyszedł. Wtedy odwróciłam się do Leo. Trzymając go nadal przyłożyłam mu drugą dłoo z pistoletem do szyi. Przełknął ślinę. Spytałam go co on mi do cholery podał. On jąkając się powiedział mi że bandyci go do tego zmusili i na dodatek bezczelnie dodał „że faktycznie jestem za dużą dpunką jak mówili żeby mnie to zabiło”. Podał mi też kartkę, na której niewyraźnym pismem było napisane: „Skooczysz tak jak twój mężulek dziwko”. Wściekłam się niesłychanie. Przez chwilę zapomniałam o tym frajerze co go trzymałam. Rzuciłam nim o podłogę. Jęknął z bólu. Wyplułam pełnym nienawiści głosem: „przekaż im że bardzo się mylą”. Wyszłam na zewnątrz, przy okazji rzucając dziadkowi zgniecioną kartkę. Wyszłam na zewnątrz. Oparłam się o barierkę i rozmyślałam o różnych sprawach. W koocu postanowiłam wyruszyd na dobre. Wyszłam szybkim krokiem przez bramę Megatony i ruszyłam przed siebie. Nagle jeden widok mnie odrzucił. Był to dziadek. Widywała go często. Zawsze
  8. 8. siedział przed bramą i prosił o wodę. Teraz leżał tu półnagi, martwy z Berettą. Skąd on miał broo do cholery? W każdym razie uciekłam stamtąd jak najszybciej. Odrzucił mnie ten widok. Wędrowałam długo w poszukiwaniu czegoś wpływowego, ale rozciągała się totalna pustka. Nagle usłyszałam za mną jakiś tupot. Zaatakowała mnie Olbrzymia Mrówka – Królowa. Wyciągnęłam AK-101 , wymierzyłam w mrówkę i strzeliłam.
  9. 9. Oddałam 13 strzałów, ale niestety tylko 2 pociski trafiły.
  10. 10. Pomyślałam że to wstyd walczyd tyle z głupią mrówką i chwyciłam za M16 które też targałam.
  11. 11. Wystrzeliłam. Strzały trafiły. Mrówka zaskrzeczała i padła w kałuży czegoś zielonego. Odcięłam jej odwłok maczetą i zabrałam go. Każde jedzenie się przyda. Nagle faktycznie zrobiłam się głodna. Mam jeszcze przecież mój mutowoc – pierwsza rzecz przyniesiona z wypraw męża. Ma już 2 dobre lata. Cóż, co dobre nigdy nie będzie złe.
  12. 12. Był całkiem niezły, tylko bardzo słony. Tak wędrowałam. Mijałam kolejne wyschnięte drzewa, kolejne zniszczone autostrady, kolejne zdezelowane drogi. Kiedy zobaczyłam jakąś osadę.
  13. 13. Była otoczona przeszkodami i drutem kolczastym. Postanowiłam tam nie wchodzid, gdyż nie wiedziałam jak mnie przyjmą. Niektóre domy były zabite dechami. Tu musi się dziad coś złego. Ale nie będę się plątała w nie swoje sprawy. Mam już wystarczająco dużo swoich kłopotów.
  14. 14. Niedaleko od tego miejsca ujrzałam ciężarówkę z dużą ilością pudeł. Pomyślałam że to będzie ładny i łatwy łup.
  15. 15. Poszłam więc tam i na powitanie zauważyłam supermutanta który dzierżył w rękach granat ręczny. Potem wyszedł drugi, tym razem z Browningiem. Myślałam że już po mnie. Chciałam zmówid modlitwę, ale zmysł podpowiedział mi że lepiej spierdalad. Ukryłam się za drzewem i obserwowałam
  16. 16. ich zza osłony.
  17. 17. Pomyślałam że trzeba będzie wymyślid jakąś taktykę. Temu w ciężarówce będzie można podrzucid granat, a drugiego załatwid z AK-101. Zaczaiłam się więc w krzakach I rzuciłam granat. Mutantowi w ciężarówce oderwało nogi, bo eksplodował także ładunek fuzyjny zawarty w samochodach. Drugiego zabiłam z mojej ukrytej broni czekającej na lepsze okazje – pistoletu Wattz. Nie mogłam uwierzyd w to co dokonałam. Podeszłam do Browninga – to byłą idealna broo. Bardzo się ucieszyłam.
  18. 18. Ale zrobiło mi się jasno przed oczami i zaczęło mi się znowu kręcid w głowie. Spojrzałam jeszcze na zabitego mutanta i zemdlałam. CDN. Kronik Nicole nastąpi! Gorset

×